czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 3

Czuję oddech na swoim policzku, jest taki przyjemy i ciepły a za razem taki ... śmierdzący ?  Zaraz co ? 
- Axel złaź mi stąd - krzyknęłam a pies posłuszne zszedł z łóżka. Patrzę na zegarek. Dziesiąta, przecieram oczy i chciałam już wstać i iść biegać ale zapomniałam o takiej małej drobnostce, która nazywa się kręgosłup i jego przyjaciel wózek. Wsiadłam na niego i skierowałam się do łazienki, po kilku minutach z niej wyjechałam. Chester jeszcze spał. A niech śpi przynajmniej nie będzie mi wszystkiego podawać, nie lubię tego. Wolę sama wszystko robić, a jak coś mi się nie udaje wiele razy to dopiero poproszę o pomoc. Wjechałam do kuchni i wstawiłam wodę na kawę po czym nasypałam Axelowi karmy i napełniłam mu miskę świeżą wodą. Uszykowałam sobie kanapki i pojechałam do salonu. Po około pięciu minutach woda zaczęła "gwizdać". Axel łaził cały czas za mną, co mu dzisiaj odbija ? Chwyciłam czajnik i co ? Pech.
- Kurwa ! - polałam sobie rękę wrzątkiem. Spojrzałam czy jest Axel w pobliżu, nie ma go. Drzwi do pokoju Chestera są otwarte...
- Nie debilu wracaj tu, nie budź go. Axel ! - krzyknęłam na czworonoga. Włożyłam rękę pod zimną wodę. Oby Chester się nie doczepił. 

***
Chester 

Taki piękny sen a tu nagle szczek, szczek, szczek, szczek. Przecież w moim śnie nie ma żadnego psa...  Zaczęło mnie coś drapać, piekła mnie ręka. Nagle coś mnie polizało po twarzy. Szybko otworzyłem oczy Axel cholero ! 
- Złaź z wyra ! Daj spać... - położyłem się na brzuchu i wtuliłem się w poduchę. 
- Axel chodź tu, nie budź go. Nic mi nie jest - słyszałem Amy jak woła psa. Zaraz... nic nie jest czyli musiała coś sobie zrobić. Wstałem z łóżka, przetarłem twarz i przeczesałem włosy ręką, po czym poszedłem do kuchni.
- Cześć Amy, co sobie zrobiłaś ? - zapytałem przeciągając się. 
- Nic najwidoczniej on sobie coś ubzdurał - powiedziała wskazując jedną ręką na psa a drugą trzymając pod wodą. Rozglądam się po kuchni i zauważam rozlaną wodę.
- Oparzyłaś się - mówię z przekonaniem.
- Nie, nie prawda - wywróciła oczami.
- Jasne, jasne to po co trzymasz rękę pod wodą ? 
- A wiesz ... bo lubię - uśmiechnęła się głupio. 
- Amy mogłaś mnie obudzić pomógł bym Ci. 
- Nie chcę twojej pomocy, nie chcę niczyjej pomocy to, że jestem na wózku nie oznacza, że trzeba mnie traktować specjalnie. Sama dam sobie radę ze wszystkim. 
- Dobra ale jeśli zmienisz zdanie ... - przerwała mi.
- Nie zmienię zdania jestem samodzielna czaisz to koleś ?! - wkurzyła się i nawrzeszczała na mnie. 
- Amy uspokój się. 
- Nikt nie będzie mnie uspokajał ! - wjechała do swojego pokoju i się w nim zamknęła. 

***
Amy

Położyłam się na łóżku. Dlaczego ja mam tak zjebane życie, dlaczego ?! 




A więc CDN nie mam czasu na resztę ^^ hyhy jutro będzie... pozdrawiam :P