** Mike **
Siedzę w domu pośród szarych ścian, nic na nich nie ma. Pusto, pusto jak w puszcze ... to chyba nie za dobre porównanie ale nie wiem jak to inaczej określić. Koło mnie walają się kartki papieru z rysunkami bądź słowami...
Nie wiem co tworzę ale wiem, że i tak to jest nie potrzebne.. mam kilka "tekstów" za gablotką ale one nie są jakieś fantastyczne... Rozglądam się nerwowo po pomieszczeniu szukam kartki z napisem "What I've Done" ... co ja zrobiłem, no co ja najlepszego zrobiłem zgubiłem tą kartkę pod tym był kolejny tekst ale do cholery gdzie jest ta pieprzona kartka ?! Przerzuciłem cały pokój do góry nogami ale jej nie znalazłem... w końcu się poddałem i usiadłem na czarnej kanapie. No nie... Shinoda debilu ! Przeszukałeś cały pokój a tą głupią kartkę miałeś w tylnej kieszeni spodni ?!
- Idiota Shinoda, idiota Shinoda - pukam się kilka razy w czoło.
Wstaję i wkladam kartkę za gablotkę, tam będzie bezpieczna. Uśmiecham się sam do siebie i sprzątam pomieszczenie gdyż panuje tutaj totalny burdel.
Poznałem w ogóle kilka dni temu kilku chłopaków oni też interesują się muzyką. Są nawet spoko musze ich przedstawić Chazowi.
Jest Brad - basista, Joe - DJ i Rob - perkusista.
Musimy się umówić w jakiś dzień na picie.
** Chaz. Cztery dni później **
Amy jest w domu od trzech dni... jednak nic sie nie zmieniło tak jak sądziłem wrócimy do rutyny. Jest tylko wynieś, przynieś, pozamiataj a jak masz czas to se polataj...
Dzisiaj Mike z jakąś bandą wpada do nas. Ciekawe kogo on poznał.
** Amy **
Siedze sobie na kanapie i patrze w ten durny ekran, nic nie leci tyle kanałów i nic ... chyba, że wiadomości.. co nie jest zachwycające.
Chester chodzi po całym mieszkaniu i sprząta.. po co ? Jest tutaj czysto nie licząc sierści Axela.
- Chaz, siadaj a nie biegasz między pomieszczeniami.
- Nie mogę, Mike za dwie godziny wpada.
- Ty gorzej jak baba ... jeszcze powiedz, że idziesz się pomalować.
- Amy... - wkurza się, słychać po jego głosie.
- Miło mi też jestem Amy - uśmiecham się szeroko a on kręci zrezygnowany głową.
- Amy, wychodzę na około dziesięć minut, idę po jakieś picie - oznajmia ale ja tylko słysze jak wymawia ostatni wyraz. Kładę się na sofie i włączam muzyke.
Zamykam oczy i próbuje się rozluźnić po dniach spędzonych w szpitalu. Wsłuchuje się w słowa i zaczynam kiwać w rytm głową po czym lekko lewą nogą... Zaraz ... CO ?! Stop, stop. Siadam gwałtownie, co nie było dobrym pomysłem. Patrzę na moje nogi i staram się coś zrobić. Udaje się poruszam delikatnie lewą nogą. Ale, ale jak ? Prawa strona ma mnie głęboko gdzieś ale druga nie... dziwne. Uśmiecham się do siebie i wracam do muzyki.
Po chwili wraca Chaz... eh... a był spokój.
- Wróciłem - mówi z wejścia.
- No co ty nie powiesz ? - wywracam oczami.
** Jakiś czas później, Chester **
Przyszedł Mike z chłopakami, są całkiem spoko. Rozmawialiśmy o muzyce i ogólnie o sprawach, które dotyczą wszystkich. Przez cały ten czas byliśmy w pięciu aż nie wjechała Amy do salonu.
- Cześć ! - odzywają się wszyscy jednocześnie.
- Tsa... cze.. - mówi i bierze Axela na spacer.
- Te, nie mówiłeś, że masz laske - uśmiecha się Rob.
- Bo nie mam - mówię.
- To co ty tutaj robisz z nią w mieszkaniu ?
- Jestem jej "niańką" - wywracam oczami.
- Pierdolisz.. - mruczy Joe.
- Nie... mówię serio.. Jej brat szukał kogoś kto będzie mieszkał tutaj i padło na mnie z początku myślałem, że A. Farrell to facet a to baba..
- A. Farrell ? - dziwi się Brad.
- Amy..
- Aaa...
** Godzine pozniej **
Siedzimy przy stole obracając drugą flaszkę jest z nami Amy, ma nieźle wcięte ale jeszcze się trzyma.
- Ej, a może zagramy w butelke ale tylko na wyzwania co ? - pyta Mike.
- Spoko - wszyscy się zgadzają.
Mike kręci, nie ma to jak grać w butelkę szklaną flaszką.
Wypadło na Brada
- Chamskie czy nie chamskie ? - pyta.
- Nie. - odpowiada stanowczo Brad.
- A więc wypij szklanke na czysto, bez popitki - wyszczerza sie glupio Spike.
Po godzinie gry każdy był tak nachlany, że nikt nie wiedział kto co mówi i robi.
Mike wpadł na pomysł.
- Chester słuchaj zróbmy tak .. ty się przeliżesz z Amy co ty na to ?
- Okey ale ty się przeliżesz z Robem pasi ? - głupio się uśmiechnąłem.
- Jasna sprawa !
- Ty pierwszy - rzekłem.
Mike podszedł.. hm.. inaczej przeczołgał się do Roba i zaczął go całować. Ja, Amy, Joe i Brad biliśmy im brawo. Gdy skończyli Mike stwierdził, że zrobił to co miał teraz moja kolej.
Podszedłem do Amy i zacząłem ją całować, nie stawiała oporu, zgrała się ze mną ale tylko najprawdopodobniej temu, że była pijana.
Joe próbował z Robem gwizdać na palcach ale coś im nie wyszło.
Pół godziny później chłopaki poszli do domu a ja byłem padnięty. Wstałem z kanapy i prawie wywaliłem się na stolik. Szedłem od ściany do ściany starając się zachować równowagę. Cofnąłem się aby pomóc Am. Zawiozłem ja do pokoju i położyłem na łóżko.
Ona zdjęła bluze i bluzke kładąc się na bok.
Stwierdziłem, że nie mam siły iść do siebie choć to aż na przeciwko. Położyłem się obok niej zwalając spodnie na ziemię.
** Amy **
Czułam, że ktoś leży koło mnie, nie za bardzo mi się to podobało ale byłam już pijana i to mi było objętne.
Odwróciłam się do niego i spojrzałam mu w oczy, on się uśmiechnął i zblizyl swoją twarz do mojej po czym mnie pocałował.
Łoo, osz cholera on całuje świetnie.. pewnie wiele już miał. Wywracam oczami na tę myśl.
Chaz złapał mnie za biodra i zaczął zsowac mi spodnie. Z jednej strony chciałam się uwolnić a z drugiej pragnęłam go.
Pozbył się ze mnie dolnej części ubrania po czym on zrobił to samo. Byliśmy nadzy, Chester cały czas mnie całował, nawet nie zoriętowałam się kiedy we mnie wszedł.
Jęczałam cicho ale każdy mój jęk był zatrzymywany przez jego usta.
Gdy kończyliśmy on wykrzyknął moje imię i wyszedł powoli ze mnie.
Potem poszliśmy spać.
A więc taki ósmy rozdział... pewnie tego już nikt nie czyta ale kij... a więc niedługo będzie dziewiąty, który już mam ;)
Sorki za błędy ;-;