** Amy **
Patrzyłam na Chestera wzrokiem mordercy ale on sobie z tego nic nie robił... i gdzie tutaj sprawiedliwość ?
Siadam na kanapie i patrzę w telewizor. Myślę, że Axel nie zje Dave'a i wrócą niedługo, bo z Chazem sama to ja na głowę dostanę.
- Co taka dzisiaj nie w humorze jesteś ? - zapytał i przysiadł się do mnie.
- Szkoda mi Dave'a ... i tyle - zerkam na niego. - Coś mi się nie wydaje, że to już wszystko... coś cię gryzie...
- Nic... a nawet jeśli, to nie twoja sprawa.
- Eh... - westchnął.
Siedzieliśmy w milczeniu przez pewnien czas a mi powoli toczyły się łzy po policzkach z powodu Sary.
Wtuliłam się w Chaza, nie wiem dokładnie co mnie wzięło na przytulanie ale jakoś było mi lepiej.
Chester uśmiechał się do mnie i szeptał abym się uspokoiła.
- Nie moge, nie umiem... nie wiem jak - powiedziałam i otarłam łzy rękawami od szarej bluzy. Zerknęłam na chłopaka zapłakanymi oczyma a on mnie pocałował.
- Amy wiem, że ty myślisz inaczej ale ja cię kocham i zawsze ci pomoge - patrzy mi w oczy.
Milczę i odwracam głowę. Kiedyś mi już powiedział, że mnie kocha... ja już sama nie wiem co o tym myśleć. Wyszło jak wyszło, Chester jest troskliwy, uroczy i zabawny ale moje uczucia do niego nie są takie silne jak jego do mnie.
Czuje, że się na mnie patrzy i on teraz chce tego abym na niego spojrzała.
- Amy...
Nadal cisza, żadne słowo z moich ust się nie wydostaje.
- Amy ... proszę.
Głos mu drży a mi się serce kraje slysząc go w takim stanie.
- Chester... ja... eh... też cię kocham - mówię i się lekko uśmiecham. W sumie taka jest prawda, ale nie szaleje aż tak jak on.
- Na prawdę ?
- Nie Chaz, na niby - patrzę chwilę na niego po czym kręce głową.
Kątem oka widzę, że ten się uśmiecha.
Przytula mnie mocno i całuje.
- Jesteś nie możliwa i teraz moja - szczerzy się.
- Twoja ? Kolego czy tobie coś się pop rzewracało w mózgownicy ?
- Nie, a co, to nie prawda ?
- Prawda głuptasie, prawda.
- Więcej razy go nie biore, nie ma mowy ! - do mieszkania wchodzi Dave, który jest cały w błocie.
- Co ci się stało ? - zapytał Chaz.
- To coś mi spierdoliło i przez niego wpadłem w błoto.
- Brawo Dave, brawo. Takiego geniusza jeszcze nie było jak ty - uśmiecham się szeroko.
Siadam na kanapie i patrzę w telewizor. Myślę, że Axel nie zje Dave'a i wrócą niedługo, bo z Chazem sama to ja na głowę dostanę.
- Co taka dzisiaj nie w humorze jesteś ? - zapytał i przysiadł się do mnie.
- Szkoda mi Dave'a ... i tyle - zerkam na niego. - Coś mi się nie wydaje, że to już wszystko... coś cię gryzie...
- Nic... a nawet jeśli, to nie twoja sprawa.
- Eh... - westchnął.
Siedzieliśmy w milczeniu przez pewnien czas a mi powoli toczyły się łzy po policzkach z powodu Sary.
Wtuliłam się w Chaza, nie wiem dokładnie co mnie wzięło na przytulanie ale jakoś było mi lepiej.
Chester uśmiechał się do mnie i szeptał abym się uspokoiła.
- Nie moge, nie umiem... nie wiem jak - powiedziałam i otarłam łzy rękawami od szarej bluzy. Zerknęłam na chłopaka zapłakanymi oczyma a on mnie pocałował.
- Amy wiem, że ty myślisz inaczej ale ja cię kocham i zawsze ci pomoge - patrzy mi w oczy.
Milczę i odwracam głowę. Kiedyś mi już powiedział, że mnie kocha... ja już sama nie wiem co o tym myśleć. Wyszło jak wyszło, Chester jest troskliwy, uroczy i zabawny ale moje uczucia do niego nie są takie silne jak jego do mnie.
Czuje, że się na mnie patrzy i on teraz chce tego abym na niego spojrzała.
- Amy...
Nadal cisza, żadne słowo z moich ust się nie wydostaje.
- Amy ... proszę.
Głos mu drży a mi się serce kraje slysząc go w takim stanie.
- Chester... ja... eh... też cię kocham - mówię i się lekko uśmiecham. W sumie taka jest prawda, ale nie szaleje aż tak jak on.
- Na prawdę ?
- Nie Chaz, na niby - patrzę chwilę na niego po czym kręce głową.
Kątem oka widzę, że ten się uśmiecha.
Przytula mnie mocno i całuje.
- Jesteś nie możliwa i teraz moja - szczerzy się.
- Twoja ? Kolego czy tobie coś się pop rzewracało w mózgownicy ?
- Nie, a co, to nie prawda ?
- Prawda głuptasie, prawda.
- Więcej razy go nie biore, nie ma mowy ! - do mieszkania wchodzi Dave, który jest cały w błocie.
- Co ci się stało ? - zapytał Chaz.
- To coś mi spierdoliło i przez niego wpadłem w błoto.
- Brawo Dave, brawo. Takiego geniusza jeszcze nie było jak ty - uśmiecham się szeroko.
** Chester **
Śmieję się cicho z Dave'a, bo to serio jest zabawne. Ja nie lubię też z tym psem wychodzić ale mnie jeszcze do błota nie wrzucił.
Wracając do sytuacji z Amy. Jestem szczęśliwy i oby nie na krótko, chcę aby, to trwało dłużej...
Wracając do sytuacji z Amy. Jestem szczęśliwy i oby nie na krótko, chcę aby, to trwało dłużej...
Byle co ... nic nie wyszło ! Pisane na lekcji tak bardzo ;-;...A więc jest co jest jak zawsze dodane po terminie. -.-" Przepraszam ale nie miałem kiedy. Dobra koniec pitu pitu...
Pełno bledow ;-; ... grrr ....
Co jeszcze wam tutaj napisac moge...
A wiem ^^ mozecie dawac propozycje w kom co byscie chcieli w kolejnym rozdziale tak mniej wiecej i czego ode mnie oczekujecie.. postaram sie to zmienic ;3 Widzimy sie w FALSZYWEJ 13 ;)
Pełno bledow ;-; ... grrr ....
Co jeszcze wam tutaj napisac moge...
A wiem ^^ mozecie dawac propozycje w kom co byscie chcieli w kolejnym rozdziale tak mniej wiecej i czego ode mnie oczekujecie.. postaram sie to zmienic ;3 Widzimy sie w FALSZYWEJ 13 ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz