czwartek, 10 września 2015

Rozdział 10

Nie, ale po co on tutaj ? Dave ?
Co on tutaj robi, dlaczego wygląda jak milion nieszczęść, gdzie Sara ? - te pytania mam na końcu języka i nie mogę ich wypowiedzieć, gapię się po prostu na brata.

** Dave **

Te wakacje miały być udane, piękne i w ogóle miałem je spędzić z Sarą...
Te wakacje były piekłem... i mam dość. Koniec mojej miłości, koniec... ona nie wróci a skąd to wiem ? Bo ona odeszła, na zawsze... z tego świata. Pierdolone życie !
Zostałem sam jak kołek, znowu... znaczy mam siostre ale co z tego ?
Stoje teraz jak ten pojeb w drzwiach mojej siostry.. cały jestem brudny, zarośnięty. W ogóle wyglądm jak chodząca śmierć.
Nie wiem co teraz będzie, nie chce wracać do domu ale i tak nie mam jak tu zostać... no chyba że na kanapie.
- Cześć... - mówię cicho i patrzę na Amy i Chestera. Czy oni przed moim wejściem się... Okey... nie wnikam.

** Amy **

Nadal gapie się na brata. W końcu coś musze powiedzieć.
- Hej - mówię lekko się uśmiechając.
- Tak... hej ... - Dave jest załamany świga w kąt torbe i siada na fotelu.
- Coś się stało ? - pytam.
- Nie... znaczy ... tak stało... Sara nie żyje... - Co ?! Jak ? O Boże...
- Jak to się stało ?
- Jakiś debil jechał tirem a ona... przechodziła przez pasy... a ten w nią walnął z dużą prędkością a wiadomo co się dzieje później...
- Mój biedny braciszek - w tej chwili Dave siada między nami i mnie przytul, słyszę jak cicho szlocha... szkoda mi go, cholernie mi go szkoda...
- Będzie dobrze, zobaczysz.
- Oby... - mruczy.
- Dave to ty mi zawsze mówiłeś, że mam być silna i iść dalej przez życie a teraz ja ci to mówię i chcę aby tak było.
- Dzięki siorka... mam pytanie czy moge z wami trochę pomieszkać ?
Patrze na Chaza, który wychyla głowę za Dave'a i wzusza ramionami.
- W sumie... jak chcesz to możesz zająć moją sypialnie ja będę spać na kanapie.
- Amy, ja kanapa ty łóżko.
- Nie, jak masz tutaj mieszkać to na moich zasadach - wzrok mordercy, to zawsze działa.
- Dobra, okey...
Po słowach Dave'a przybiegł Axel szczekając a reakcja mojego brata była nie do opisania. Jak można się bać puchatej kulki.

** Chester **

Zaczęło się robić późno i Dave poszedł spać... z resztą Amy też. Siedzę za aneksem kuchennym i widzę jak kuli się na tej kanapie... do siedzenia ona jest okey ale do spania nie za bardzo. Jest w połowie odkryta i szuka ręką koca... nie mogę na to patrzeć.
Wstaję i idę do salonu, okrywam ją kocem i biorę na ręce po czym zanoszę ją do swojego pokoju i kładę na łóżko.
Patrzę się chwilę na nią a następnie ruszam w stronę łazienki się przebrać.
Wracam i widzę, że Amy się na mnie patrzy i nie śpi.
- Co ja tutaj robie ?
- Przyniosłem cię tutaj bo jak na ciebie patrzyłem na tej kanapie to było mi cię szkoda - lekko się uśmiecham.
- Dzięki... ale dałabym sobie radę.
- Eh... z tobą to na głowe kiedyś dostanę.. - kładę się koło niej.
Nie rozumiem Amy... raz mnie całuje, raz chce abym siedział cicho i spadał...i zrozum tu baby !

A więc rozdział 10 dodany z opóźnieniem... i jeszcze jest do niczego...- pretensje do mojego fona ... zapisał mi rozdział w kopiach zapasowych...
Przepraszam za błędy - standard.. będę na laptopie to je poprawię.
Widzimy się za 2-3 dni :3 paa ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz